Jej uroda i talent od lat zachwycają miliony Polaków. Jaka jest tajemnica dobrego wyglądu Katarzyny Figury? W rozmowie z Esterą Gabczenko, naczelną Zatoki Piękna, opowiedziała jak jest naprawdę!

 

Estera Gabczenko: Katarzyna Figura, prawdziwa gwiazda, doskonała aktorka teatralna i filmowa, której uroda podziwiana jest tak przez mężczyzn jak i kobiety. Jest Pani też od kilku lat ambasadorką Biotec Polska, dystrybutora wysokiej klasy urządzeń medycznych do wykonywania profesjonalnych zabiegów estetycznych i kosmetologicznych. Moje pytanie będzie zatem nieco przewrotne. Chciałam Panią zapytać, czy medycyna estetyczna to błogosławieństwo czy przekleństwo współczesnych czasów?

Katarzyna Figura: Moim zdaniem wszystko zależy od zdrowego podejścia, opartego na stwierdzeniu, że wszystko jest dla człowieka. Postęp nauki w dziedzinie kosmetologii, medycyny estetycznej czy dermatologii jest absolutnie zachwycający. Oczywiście niedobrze jest, kiedy nasze marzenia i pragnienia o zmianie siebie stają się obsesją. Wtedy powinna nam się zapalić czerwona lampka.

Oczywiście są to ekstremalne przypadki potwierdzające regułę. To, w czym ja - w swoim myśleniu i działaniu uczestniczę - znajduje się po przeciwnej stronie delikatnego, łagodnego podejścia do zmiany swojego wyglądu. Jeśli istnieją nowoczesne zabiegi stymulujące komórki mojego ciała do odnowy, to chętnie w nie inwestuję. Nie trzeba było mnie długo przekonywać, kiedy dowiedziałam się o metodzie pobudzającej skórę do budowy nowych włókien kolagenowych, których jak wiadomo z wiekiem nasz organizm produkuje coraz mniej. Im więcej kolagenu w skórze, tym jest ona bardziej jędrna, promienna, tym owal twarzy jest bardziej zaznaczony. Korzysta na tym nasz wygląd, ale też samopoczucie. A kiedy czujemy się lepiej, korzystają na tym relacje z najbliższymi, lepiej wykonujemy swoją pracę. Po prostu zaczynamy korzystać z życia.

 

W zawodzie aktorki wygląd i ciało to czynniki, na które zwraca się dużą uwagę. 

Rzeczywiście są one ważne, ale na szczęście nie najważniejsze. W kontekście poprawiania swojego wyglądu - rzecz jasna w rozsądnym wymiarze - akceptowanie i lubienie samego siebie ma wielki wpływ na życie osobiste i zawodowe. W filmie “Panie Dulskie” [film Filipa Bajona z 2015 roku - przyp. red.] byłam specjalnie postarzana, ale świetnie czułam się w tamtej roli.

 

W Pani dorobku aktorskim jest wiele ról, które wymagały przemiany. Metamorfozy przed kamerą to jedna z rzeczy, za którą podziwiają Panią fani i krytycy.

Jak wiadomo, aktorstwo w ogóle wymaga nieustannego zmieniania “skóry”. I należy być na to gotowym. W moim zawodzie przywiązywanie się do myśli, że zawsze muszę wyglądać pięknie i młodo, może być zgubne. Ja, Katarzyna Figura, nie mogłabym zagrać 30- czy 40-latki. Polacy wiedzą, ile mam lat i w takiej roli nie byłabym wiarygodna.

Dążenie do lepszego wyglądu w moim przypadku związane jest raczej ze strefą osobistą niż zawodową. Jako kobieta chcę dobrze czuć się w swojej skórze. Natomiast korzystanie z nowych technologii opóźniających procesy starzenia nie mają nic wspólnego ze stwarzaniem pozorów “wiecznej młodości”. Jeżeli kochamy nasze ciało, to organizm nam za to odpłaca. Szacunek do swojego ciała sprawia, że ustępują różne lęki, niepokoje, kompleksy, którymi potrafimy zadręczać się latami.

 

Jako kobiety dążymy do piękna zewnętrznego, ale i wewnętrznego... 

Te dwie sfery są ze sobą powiązane. Im jesteśmy zdrowsi, tym lepsze jest nasze życie. Dobre samopoczucie przenosi się na promienny wygląd. Warto korzystać z wiedzy kosmetologów i dermatologów, którzy pomagają nam polepszyć jakość naszego życia.

 

Rozmawiamy w gdańskiej Klinice Lorenzo Coletti. Czy na dobre zadomowiła się Pani w Trójmieście? 

Katarzyna Figura
Marcin Łyjak Biotec Polska, Katarzyna Figura, Silvia Peruzzo Biotec Italia / fot. Olga Kharina

 

Tak, mam przyjemność współpracować z firmą Biotec Polska, której cudowne urządzenia również znajdują się w klinice Lorenzo Coletti. Teraz mogę korzystać z moich ulubionych zabiegów tej kliniki w Rumi lub Gdańsku. A w Gdyni mieszkam od kilku lat i po prostu jestem zakochana w tym miejscu. Wcześniej podróżowałam i mieszkałam w różnych miejscach, zaczynając od Warszawy, z której pochodzę. Tutaj spotkałam wielu cudownych osób. Ludzie związani z morzem posiadają pewien dystans - w najlepszym znaczeniu tego słowa. Mam tu na myśli dystans do samych siebie, ale też do drugiego człowieka, tak aby inni mogli być tacy, jak chcą, a nie tacy, jak od nich oczekujemy.

W Trójmieście jest mniej frustracji, ścigania się i porównywania z innymi. Być może zawdzięczamy to obecności morza - horyzontu, bezkresu, nieustannie odnawiającej się energii wielkiej wody. Przypływy i odpływy, szybko zmieniająca się pogoda - morski żywioł przypomina ludzkie życie oparte na zmianie. Wystarczy, że popatrzę na morze - bez różnicy jaka jest akurat aura - i czuję się odnowiona.

 

Kim jest Bella Figura?

“Bella Figura” to oryginalny tytuł sztuki francuskiej pisarki i dramaturga Yasminy Rezy. Spektakl pojawił się przed świętami Bożego Narodzenia na afiszach gdańskiego Teatru Wybrzeże. Premiera odbędzie się 1 marca na deskach Dużej Sceny. Sztuka po raz pierwszy będzie realizowana w Polsce. Do udziału w niej zaprosił mnie reżyser Grzegorz Wiśniewski, ale moje nazwisko w tytule to jedynie zbieg okoliczności.

W sztuce pada włoskie sformułowanie "fare bella figura", co znaczy “zrób coś spektakularnego; zrób wielkie wrażenie; bądź osobowością”. Ja odgrywam w niej rolę matki jednego z czterech młodych bohaterów i jestem dla nich trochę piątym kołem u wozu. Te młode postaci grane są przez Agatę Bukowską, Katarzynę Dałek, Michała Jarosa i Jakuba Nowosiadka. Projekt z taką obsadą i utalentowanym reżyserem wiele obiecuje, ale nie jest łatwy. Mogłaby to być zgrabnie opowiedziana komedia, a nawet farsa. A jednak najważniejsze treści ukryte są między słowami.