Łysienie to coraz częstszy problem dotykający zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Nadmierne wypadanie włosów, mające swoje źródło m.in. w zaburzeniach hormonalnych, stresie czy chorobach autoimmunologicznych, naturalnie stało się więc kolejnym obszarem zainteresowania medycyny estetycznej. Tego, że regeneracja mieszków włosowych jest coraz ważniejsza w estetyce regeneracyjnej, dowodzą choćby tematy prelekcji podczas branżowych kongresów w Polsce i na całym świecie.

 

Estetyka regeneracyjna to jeden z najszybciej rozwijających się obszarów medycyny estetycznej. Poświęcone są jej liczne spotkania, a wśród premier przeważają innowacyjne technologie i preparaty do stymulacji procesów regeneracyjnych. Co istotne, pozwalają one działać nie tylko w obrębie twarzy, ale także ciała i wreszcie owłosionej skóry głowy. To właśnie ta ostatnia coraz częściej staje się przedmiotem zainteresowania tak trychologów i lekarzy, jak i badaczy, pracujących nad nowymi rozwiązaniami.

 

Bioregeneracja sercem medycyny estetycznej

Medycyna regeneracyjna już kolejny rok pozostaje sercem medycyny estetycznej, Nie zajmuje się ona powierzchowną korektą, lecz odpowiada na potrzeby starzejących się komórek. Dotyczy to również komórek owłosionej skóry głowy, które są przedmiotem rozmów na konferencjach tak trychologicznych, jak i medycyny estetycznej. Tu jednak jako przyczyny problemów dermatologicznych wskazuje się nie tylko procesy starzenia. 

Cykliczne fazy wzrostu włosa, tj. anagen, katagen i telogen, mogą zostać zaburzone poprzez czynniki hormonalne, czynniki metaboliczne oraz stany zapalne, które leżą u podstaw procesów autoimmunologicznych, ale też starzenia. Choć czasem sytuacja jest bardzo trudna, w wielu przypadkach pomocna jest właśnie medycyna regeneracyjna. Stanowi ona rozwiązanie przy wczesnym łysieniu androgenowym, łysieniu telogenowym, wypadaniu włosów po porodzie czy rozproszonym przerzedzeniu się włosów.

 

Od terapii autologicznych do mezoterapii peptydowej 

Wśród dostępnych metod leczenia należy wyróżnić na pewno osocze bogatopłytkowe PRP, fibrynę bogatopłytkową PRF, wybrane preparaty peptydowe, terapie na bazie egzosomów i mikronakłuwanie. Zainteresowanie pacjentów budzą głównie terapie autologiczne, z wykorzystaniem osocza bogatopłytkowego, wykorzystywane zarówno w ramach regeneracji po przeszczepie włosów, jak i w celu regeneracji mieszków włosowych. W tego rodzaju terapiach preparat pozyskiwany jest z krwi pacjenta. Zawiera on płytki krwi z dużą zawartością czynników wzrostu, które „budzą” do życia mieszki włosowe i pobudzają odrost włosów, szczególnie w terapii łysienia androgenowego i plackowatego oraz w połączeniu z przeszczepem włosów metodą FUE. 

Od lat w gabinetach medycyny estetycznej w terapii wypadania włosów stosuje się również mezoterapię peptydową, czyli wprowadzanie substancji aktywnych do skóry głowy, tak, aby wzmocniły one cebulki włosowe. Specjalna mieszanka składników aktywnych, oprócz minerałów i witamin, zawiera przede wszystkim peptydy, które odbudowują uszkodzone struktury włosów. Peptydy, czyli krótkie łańcuchy aminokwasów, regenerują tkanki, stymulują wzrost nowych komórek, poprawiają aktywność mieszków włosowych i poprawiają mikrokrążenie. Dzięki temu terapia peptydowa zarówno hamuje wypadanie włosów, jak i pobudza wzrost nowych.

 

Egzosomy przyszłością terapii wypadania włosów? 

Duże nadzieję wiąże się z terapią egzosomami, która aktywuje mieszki włosowe i poprawia mikrokrążenie w skórze głowy. Egzosomy, czyli mikropęcherzyki zewnątrzkomórkowe zapewniające międzykomórkowy transport białek, lipidów i kwasów nukleinowych, uchodzą za jedno z najskuteczniejszych narzędzi regeneracyjnych. Badania wskazują, że redukują one stany zapalne i regenerują uszkodzenia skóry głowy, dlatego mają ogromny potencjał w terapii łysienia. Egzosomy, dostarczane skórze metodą mezoterapii, pozwalają zahamować nadmierne wypadanie włosów. Sprawdzają się one szczególnie we wczesnych i średnich stadiach łysienia, także częstego łysienia androgenowego. 

Poprawa funkcjonowania fibroblastów i redukcja stanu zapalnego - to główne cele zabiegów estetycznych, zmierzających do wpływu na działanie komórek skóry. Obecnie w medycynie estetycznej zamiast działania wolumetrycznego oferuje się wzmocnienie strukturalne, a miejsce tymczasowej korekty zajmuje prawdziwa regeneracja, zmierzająca do trwałych zmian w zachowaniu tkanek. Strategie bioregeneracyjne dowodzą, że branża już od kilku lat wykracza poza kwas botulinowy i wypełniacze. Terapie wyraźnie mają wspierać produkcję kolagenu i elastyny, zdrowie naczyń krwionośnych i ogólną jakość tkanek. 

Zrozumienie mechanizmów starzenia się i umiejętność przełożenia wiedzy na protokoły zabiegowe oraz edukację pacjentów stanowią najpewniejszą drogę do uzyskania przez kliniki tytułu liderów w branży na co najmniej kilka lat. Wszystko wskazuje bowiem na to, że wielkimi krokami nadchodzi moment, w którym bioregeneracja będzie w praktyce klinicznej standardem, a nie jedynie opcją.