W obecnej dobie koronowirusa SARS-Cov-2 (COVID-19) nasze życie zmieniło się diametralnie. Próbujemy uniknąć zakażenia, ale jednocześnie pragniemy funkcjonować normalnie na tyle, na ile jest to tylko możliwe. Pacjenci dbający o zdrowie i urodę zastanawiają się, jak działa branża beauty w dobie pandemii. Często pytają, czy wykonywanie zabiegów jest teraz bezpieczne. 

 

Jak się okazuje dbanie o atrakcyjny wygląd jest dla Polek i Polaków bardzo ważne. Widać to choćby na przykładzie masowego oblężenia salonów fryzjerskich po wiosennym lockdownie, czy protestach nie tylko właścicieli, ale i klientów siłowni, po ich zamknięciu. – Nie dziwi mnie to. To jak wyglądamy bardzo wpływa nie tylko na nasze poczucie wartości, ale też ogólny stan psychiczny. Gdy jesteśmy zadbani od razu lepiej się czujemy i mamy więcej energii. Dlatego nawet w czasie pandemii, popyt na usługi z branży beauty nie spadł drastycznie, choć rzeczywiście pacjentki mają dużo pytań. Interesuje je przede wszystkim to, czy w klinice jest bezpiecznie i jakie są stosowane procedury zmniejszające ryzyko zakażenia oraz czy wszystkie zabiegi można teraz wykonywać, nie narażając się ogólnie na zwiększenie szansy na zarażenie lub gorszy przebieg choroby Covid-19 – mówi dr Marek Wasiluk, specjalista medycyny estetycznej z warszawskiego Centrum Medycyny Nowoczesnej Triclinium.

 

Jakie jest ryzyko zakażenia w gabinetach?

Według lekarza, w obecnej sytuacji koronawirusem można zarazić się praktycznie wszędzie i ciężko wyznaczyć konkretne ogniska zakażeń.

Dziś sytuacja jest taka, że nie mamy do czynienia z ogniskami czy miejscami, gdzie ryzyko kontaktu z wirusem jest duże, i z drugiej strony miejsc, gdzie to ryzyko nie istnieje, lub jest minimalne. Wirus, czy osoby go roznoszące mogą być wszędzie, w pracy, w sklepie, w autobusie, a nawet we własnym domu, jeśli nie mieszkamy sami. Jeśli ktoś się zatem obawia koronawirusa, to można powiedzieć, że powinien on całkowicie ograniczyć jakiekolwiek kontakty, tylko że to jest praktycznie nierealne. Oczywiście nie znaczy to, że powinniśmy nie mieć żadnych zahamowani i funkcjonować, jakby zagrożenia nie było, chcę tylko wytłumaczyć, że koronawirus może być obecny wszędzie. Obrazowo można porównać do piasku i pustyni - nie trzeba jechać na pustynię, żeby piasek wpadł nam do oka. Nie jest więc tak, że w gabinetach medycyny estetycznej mamy większe ryzyko zakażenia, niż w gabinecie medycyny naturalnej, salonie spa, u psychologa itd. Nie da się tutaj żadnej logicznej zasady zastosować, ewentualnie taką uproszczoną, że im więcej osób w danym miejscu przebywa w krótkim czasie, tym ryzyko rośnie. Wiadomo, że są osoby, które chcą to ryzyko zminimalizować, dlatego unikają kontaktów towarzyskich, nie bywają w sklepach i boją odwiedzać w czasie pandemii także kliniki. Natomiast, jeśli ktoś liczy się z tym ryzykiem, jest świadomy, jest w stanie je akceptować i chodzi np. do pracy do biura, sklepu, gdzie przebywają inne osoby, może pójść również na zabieg. Taki gabinet nie jest miejscem potencjalnie większego rozsiewania koronawirusa. - radzi dr Marek Wasiluk.

Komentarz eksperta

dr Marek Wasiluk
dr Marek Wasiluk
Warto tutaj dodatkowo zaznaczyć, że czym innym jest możliwość natknięcia się na koronowirusa, a czym innym zachowanie środków ostrożności. Kliniki, które są prowadzone przez lekarzy, to zazwyczaj placówki medyczne, które bardzo dobrze znają procedury bezpieczeństwa i mają większą niż przeciętna wiedzę o chorobach, patogenach oraz dezynfekcji. Natomiast, bardziej uważnym warto być decydując się na wizytę w miejscach wątpliwej reputacji, pseudo gabinetach kosmetycznych, które często nie mają odpowiednich środków sterylizacji i dezynfekcji, są prowadzone przez osoby, które niewiele wiedzą na temat aseptyki i antyseptyki. I to nie tylko w kontekście pandemii, ale w ogóle ryzyka zakażenia różnymi innymi patogenami oraz możliwości późniejszych powikłań pozabiegowych. Wybierajmy więc sprawdzone miejsca.


Jak zabiegi oddziałują na odporność?

Specjalista Triclinium wyjaśnia, że odrębną kwestią jest zastanowienie się nad tym, jak na naszą odporność i ewentualny późniejszy przebieg Covid-19 wpływają zabiegi urodowe.

- Koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje problemy głównie w obrębie dróg oddechowych. Nie jest on z założenia niebezpieczny, ponieważ u większości osób nie wywołuje choroby Covid-19 lub chorobę o niewielkim nasileniu, rzadko procentowo postać o ciężkich objawach i z powikłaniami. Główny problem polega na tym, że jest on wirusem łatwo rozprzestrzeniającym się, stąd ilość zachorowań na taką skalę. Poza tym póki co nie ma skutecznego leczenia tej choroby, w zasadzie organizm sam musi sobie z nią poradzić. Z resztą większość chorób wirusowych przebiega w ten sposób, że organizm musi sam je zwalczyć, a my możemy go jedynie wzmacniać i starać się mieć jak najlepszą odporność, ewentualnie łagodzić objawy. Dlatego wykonywanie zabiegów beauty nie powinno być rozpatrywane w kontekście ryzyka złapania koronawirusa, tylko tego, jak będą one wpływały na układ immunologiczny, czyli naszą odporność - mówi lekarz.

Czy zabiegi nie będą jej osłabiały, a przez to w razie późniejszego zakażenia organizm nie będzie gorzej sobie radził z patogenem?

- Odpowiadając na to pytanie należy rozdzielić zabiegi na: kosmetologiczne, medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej. Ogólna zasada jest taka, że każda ingerencja w ciało (nawet przypadkowe ukłucie igłą, oparzenie żelazkiem, uderzenie kant stołu) wywołuje, jakąś jego reakcję, czyli odpowiedź immunologiczną. Nie ma więc możliwości, żeby układ odpornościowy był obojętny wobec zabiegów urodowych. Różnica jest taka, że w zależności od ich inwazyjności, ta reakcja będzie bardziej lub mniej istotna dla jego ogólnego stanu.

Dlatego, upraszczając można powiedzieć, że zabiegi kosmetyczne i kosmetologiczne można robić zupełnie bezpiecznie. Są one zupełnie nieinwazyjne lub małoinwazyjne, nie ingerują głęboko i mocno, dlatego nie będą one osłabiały naszej odporności. Można więc wykonywać wszystkie typy zabiegów: mezoterapię, peelingi kosmetyczne, mikrodermabrazję, powierzchowne pilinig, biostymulację laserową itp.

Dr Marek Wasiluk ilustruje, że w pewnym stopniu na przeciwnym biegunie jest chirurgia plastyczna. Do większości zabiegów z jej zakresu trzeba podchodzić ostrożnie, szczególnie do tych na dużych obszarach ciała czyli np. liposukcji, czy plastyki brzucha.

- W ich trakcie dochodzi do dużego uszkodzenia tkanek. Organizm więc musi zmobilizować się do regeneracji, do czego angażuje też układ odpornościowy. Jeśli w trakcie takiej rekonwalescencji pacjent „złapie” koronawirusa, jest większe ryzyko, że infekcję przejdzie ciężej. Jego układ immunologiczny, jest bowiem już trochę obciążony z powodu rekonwalescencji po operacji. Poza tym reakcja organizmu działa w dwie strony. Dlatego jeśli pacjent po operacji zakazi się koronawirusem i zacznie z nim walczyć, to miejsce zabiegowe też może mu się gorzej goić, efekty estetyczne mogą więc być słabsze i cała rekonwalescencja może przebiegać dłużej. To jest według mnie bardziej istotny argument, dlaczego poważne planowane operacje, w tym te duże plastyczne, lepiej odłożyć na czas, gdy pandemia się uspokoi. Co innego jest z drobnymi zabiegami chirurgicznymi - te nie są zbyt obciążające dla organizmu. Pamiętajmy też, że w razie poważnych powikłań pozabiegowych (po operacji), wymagających poważnych ingerencji szpitalnych, może być kłopot - służba zdrowia jest przeciążona, lepiej więc nie narażać się na nie – wyjaśnia ekspert.

Są jeszcze zabiegi medycyny estetycznej, które pod względem inwazyjności znajdują się pomiędzy kosmetologią, a chirurgią plastyczną. Choć w jej zakresie znajdują się różne pod względem inwazyjności zabiegi, też bardziej inwazyjne takie jak ablacyjny laser frakcyjny czy głębokie peelingi medyczne, to nie osłabiają one znacząco (szczególnie w dłuższej perspektywie) układu immunologicznego.

- Wyjątkiem są zabiegi wykonywane na naprawdę dużych powierzchniach, np. na terapia na blizny na całych plecach. Wtedy lepiej poczekać labo rozdzielić obszar na kilka części i nie wykonywać zabiegu na raz. Wszystkie inne zabieg z zakresu medycyny estetycznej, a więc osocze bogatopłytwkowe, toksyna botulinowa, leczenie laserowe przebarwień, rumienia i naczynek, cellulitu, epilacja, wszelkie mezoterapie, czy biostymulatory są bezpieczne w kontekście przechodzenia zakażenia koronawirusem – zapewnia dr Marek Wasiluk.

Tym bardziej, że zazwyczaj zabiegom z medycyny estetycznej poddają się osoby zdrowe i młode, u których ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 jest minimalne.

Dodajmy, że tego typu zabiegi powinno się wykonywać w miejscach sprawdzonych i to lekarz powinien decydować o klasyfikowaniu pacjenta do zabiegu m.in. zwracając uwagę na to, czy istnieją jakiekolwiek przeciwskazania, w tym zdrowotne.

Wniosek, jaki może płynąć z powyższych informacji jest taki, że nie musimy z automatu rezygnować z zabiegów kosmetologicznych, medycyny estetycznej, czy chirurgii plastycznej. W gabinetach nie ma większego ryzyka zakażenia niż w innych miejscach. Jedynym wyjątkiem, są rozległe operacje plastyczne, które mogą wiązać się z istotnie większym obciążeniem układu immunologicznego i w czasie rekonwalescencji mniejszej odporności na różne infekcje, w tym koronawirusa. Ważne jest przy tym wybieranie kompetentnych specjalistów, którzy potrafią prawidłowo, medycznie zaklasyfikować pacjenta do zabiegu.